zamknij

Wiadomości

Biegły pożarnictwa obalił wszystkie teorie Dariusza P. dotyczące przyczyn pożaru

2016-05-19, Autor: Patrycja Wróblewska-Wojda
Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Rybniku odbyła się kolejna rozprawa w procesie Dariusza P. oskarżonego o spowodowanie pożaru, w wyniku którego zginęła jego żona i czwórka dzieci. Tym razem swoje zeznania składał biegły pożarnictwa. Ekspert powiedział, że gdy tylko wszedł do domu po pożarze to wiedział, że doszło tam do podpalenia.

Reklama

Adam Somerlik, profesor pożarnictwa powiedział, że już od progu ilość śladów podpaleń była duża, co od razu miało sugerować przyczynę. Zadaniem biegłego było ustalenie od którego ogniska pożar się rozprzestrzenił. – W salonie znaleźliśmy martwego żółwia, którego terrarium się spaliło, później były sztuczne kwiaty i mysz położona na kablu. Na piętrze znajdowała się deska do prasowania z położonym na niej żelazkiem – opowiadał.

Zdaniem biegłego to nie ogniska na parterze doprowadziły do pożaru, ale podpalone ubrania znajdujące się w szafie. Były tak zwęglone, że nie można było nawet pobrać próbek do badań. Według niego niemożliwe też było, by do pożaru szafy doszło z powodu znajdującego się niedaleko żelazka. – Gdyby tak się stało, to zupełnie inaczej wyglądałaby ściana obok deski do prasowania. W tej szafie nie było żadnego oświetlenia, więc należy wykluczyć zwarcie instalacji elektrycznej. Ubrania mogły zostać oblane łatwopalną substancją, ale niekoniecznie było to potrzebne – wyjaśnił biegły.

Ekspert uważa, że punkty podpaleń były precyzyjnie przygotowane. A to, że te znajdujące się na parterze nie doprowadziły do pożaru, może wynikać z rozwiniętego już ognia na piętrze, a co za tym idzie z kończącym się tlenem. – Moim zdaniem podpalacz najpierw podpalił szafę na piętrze, a nie mając pewności, że ogień będzie skuteczny, następnie podpalił punkty na dole. Gdyby było odwrotnie, to z powodu dymu nie mógłby się swobodnie poruszać – mówił.

Oskarżony od samego początku procesu sugerował, że przyczyną pożaru było terrarium z żółwiem i położona na nim lampka zasilana baterią. Biegły obalił taką teorię. – Terrarium nie jest tworzywem łatwopalnym, a w takim urządzeniu nie mogłoby dojść do zwarcia oraz nie byłoby w stanie stopić plastiku. Zniszczenia i popękane szyby wskazują na to, że musiało zostać oblane łatwopalną substancją – mówił Adam Somerlik.

Wykluczył też, by pożar na piętrze mógł doprowadzić do podpaleń w określonych miejscach na parterze.

Zapytany przez prokurator podtrzymał opinię o tym, że do pożaru w domu w Ruptawie doszło na skutek podpalenia, a nie nieszczęśliwego wypadku. 

Obrońca Dariusza P. nie zgodził się z opinią biegłego. Wątpliwości budził fakt, że profesor nie czuł na miejscu zapachu łatwopalnych substancji. Ten z kolei wyjaśnił, że takie środki po wypaleniu stają się bezwonne. 

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.