zamknij

Wiadomości

J. Tarasiewicz i A. Matusiak: o co chodzi w tym konflikcie?

2015-11-16, Autor: Patrycja Wróblewska-Wojda
Janusz Tarasiewicz został prezesem i twarzą nowego stowarzyszenia, którego przedmiotem działalności w wielkim skrócie jest pomoc pokrzywdzonym przez radnego AM i inne osoby działające w życiu publicznym. Sam AM uważa, że były radny owszem powinien założyć stowarzyszenie, ale nie jego kosztem, dlatego zapowiada, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Jakie jest podłoże ich konfliktu?

Reklama

Niedawno informowaliśmy o tym, że były radny PiS został prezesem „„Stowarzyszenia osób pokrzywdzonych działalnością radnego AM”. Celem organizacji jest m.in. pomoc osobom fizycznym i prawnym, które zostały poszkodowane lub pokrzywdzone poprzez działalność publiczną lub społeczną radnego AM, innych radnych, posłów, innych osób publicznych i instytucje państwowe.

Choć Janusz Tarasiewicz nie mówi wprost kim jest tytułowy AM, to wiadomo, że w Radzie Miasta Jastrzębie-Zdrój zasiada tylko jeden radny o takich inicjałach – Andrzej Matusiak – przy okazji szef lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości.

Sam zainteresowany twierdzi, że Polska jest krajem demokratycznym i każdy może zakładać stowarzyszenia. Jednak w tym wypadku to śmieszne. – Jeśli stowarzyszenie zostanie zarejestrowane, to podejmę odpowiednie kroki. Chodzi o ujawnienie moich danych osobowych. Jeśli pan Tarasiewicz został przeze mnie pokrzywdzony, to proszę przedstawić odpowiednie wyroki sądów. Sprawą stowarzyszenia już zajęli się prawnicy – zapewnił radny Matusiak.

Janusz Tarasiewicz dziwi się, że radny na inicjały zareagował w tak emocjonalny sposób. - Czyżby poczucie winy, czy przerost ambicji? Czyżby pan Matusiak stał się głównym cenzorem nowopowstających inicjatyw społecznych? Cóż, witaj PRL… Życzymy zatem panu Matusiakowi powodzenia i czekamy z niecierpliwością na rozwój zapowiadanych przez A. Matusiaka wydarzeń…- odgryzł się były radny. - Medialna presja pana Matusiaka nie zasługuje na uwzględnienie i nie zamierzamy zaprzestać działalności, ani zmiany nazewnictwa. Ufamy, że etat głównego cenzora  nie powróci jako upiór z epoki PRL-u, a już  zapewne nie z udziałem tego pana – dodał.

O co może mieć żal Janusz Tarasiewicz do Andrzeja Matusiaka? Okazuje się, że lista jest długa. Najpierw cofnijmy się do lata 2014 roku. Wtedy to Tarasiewicz został wyrzucony z klubu radnych PiS. Oficjalnie – nie płacił składek członkowskich. – Wszyscy, którzy razem ze mną działają wiedzą, że składki to świętość. Jeśli ktoś chce działać, to równocześnie deklaruje się do opłacania składek. Te kwestie regulują statuty i regulaminy. Pan Janusz tego nie robił, a ja nie uznaję wyjątków. Dlatego musieliśmy się pożegnać – tłumaczy Matusiak.

Tarasiewicz powołując się na przepisy prawne twierdzi, że nie będąc członkiem partii politycznej, a jedynie sympatykiem PiS, wcale nie musiał tego robić. Zdradza też, że wielokrotnie otrzymywał reprymendy od Andrzeja Matusiaka m.in. za współpracę z radnym SLD Jerzym Lisem, składanie niewygodnych interpelacji, niedostosowanie się do „dyscyplin głosowania”, gdzie należało głosować w ustalony sposób czy skutecznie podjętą próbę pacyfikacji Komisji Rewizyjnej podczas prowadzenia kontroli dotyczących TBS i pasaży podziemnych.

Zdaniem Andrzeja Matusiaka jego były klubowy kolega może mieć też pretensje o to, że nie miał możliwości startu z listy PiS w wyborach samorządowych w 2014 roku. Ostatecznie Tarasiewicz, który był radnym w latach 2006 – 2014 wcale nie kandydował na radnego. – Uważam, że ta decyzja była słuszna, bo nie znalazł dla siebie miejsca też w żadnym innym ugrupowaniu. Zawsze staramy się, żeby nasze listy były solidnie przygotowane. Startując tworzymy drużynę i tak chcemy być postrzegani – tłumaczy szef jastrzębskich struktur PiS.

Prezes nowego stowarzyszenia zapewnia, że nie powstało ono z chęci zemsty. - Nie wyznaję zasady „zemsty po latach”. Zemsta to domena ludzi małych, chorych, podłych i zawistnych. Jasno jednak podkreślę, że ze strony stowarzyszenia nie ma i nie będzie przyzwolenia na różnego rodzaju patologie w życiu społecznym. Te będą piętnowane w zarodku, bez względu na to, kto się ich dopuści – deklaruje Janusz Tarasiewicz.

Więcej na temat stowarzyszenia oraz relacji z AM można przeczytać w Wywiadzie Tygodnia z Januszem Tarasiewiczem.

 

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~karlos 2015-11-16
    15:26:56

    3 0

    Pierwszy szuka rozgłosu, a drugi myśli że jest Bogiem. Jeden wart drugiego. Tyle w temacie.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.