zamknij

Wiadomości

Rybnik, Jastrzębie, Żory, Wodzisław. Duży wzrost liczby zgonów w regionie

2021-04-19, Autor: Aleksandra Bienias, bf, ww

W I kwartale 2021 roku znacząco wzrosła liczba zgonów w naszym regionie. W porównaniu do tego samego okresu w 2020 roku, ilość wydanych aktów zgonu przez Urząd Stanu Cywilnego w Rybniku wzrosła o 20 punktów procentowych, w Jastrzębiu o 23, w Żorach o 16, a w Wodzisławiu aż o 34.

Reklama

Region: największy przyrost liczby zgonów w Wodzisławiu

Już pod koniec 2020 roku sygnalizowaliśmy Wam, że w całej Polsce rośnie ilość zgonów. Niestety, ta tendencja widoczna była również w I kwartale 2021 roku. W ujęciu rok do roku, ilość wydawanych przez urzędy stanu cywilnego aktów zgonów wzrosła:

  • w Rybniku o 20 punktów procentowych
  • w Jastrzębiu-Zdroju o 23
  • w Żorach o 16
  • w Wodzisławiu Śląskim o 34.

Umierają nie tylko pacjenci covidovi

Pytany przez nas znany lekarz - doktor Bartosz Fiałek wymienia kilka przyczyn przyrostu zgonów w Polsce.

- Po pierwsze niewydolny system zdrowotny, po drugie epidemia COVID-19 w Polsce, po trzecie będący w niedoborze personel medyczny, zajmuje się głównie, bo tak została zorganizowana obecnie ochrona zdrowia, chorymi covidowymi, nie ma możliwości poświęcenia czasu, uwagi i środków pacjentom z ostrymi i przewlekłymi chorobami, które przecież nie zniknęły w czasach pandemii - wylicza doktor Fiałek.

Nasz rozmówca zwraca również uwagę na ogromne niedofinansowanie ochrony zdrowia, co uniemożliwia zakup świadczeń medycznych przez rząd, przez co dostępność do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i dostępność do innych świadczeń specjalistycznych pacjentów niecovidowych jest w zasadzie obecnie znikoma.

Pomoc przychodzi zbyt późno

Od jakiegoś czasu obserwujemy jeszcze inny, niepokojący trend, który może mieć wpływ na tak wysoką śmiertelność mieszkańców naszego regionu. Mianowice chorzy, chcąc za wszelką cenę uniknąć pobytu w szpitalu, wzywają pomoc zdecydowanie za późno. Wtedy, kiedy nie ma już szans na ratunek.

- To słuszna obserwacja. Widzimy, że pacjenci nie tylko chorujący na COVID-19, niestety, ale często zbyt długo oczekują na pomoc i trafiają do nas w takim stanie, gdzie my jako personel medyczny już nic nie możemy zrobić. Właściwe jest również spostrzeżenie, że niejednokrotnie ci chorzy, którzy zwlekali z wezwaniem pomocy, umierają w domu. Zaawansowana duszność, konsekwencje udaru niedokrwiennego mózgu czy zawał mięśnia sercowego są najczęstszymi powodami takich właśnie śmierci - wyjaśnia nam lekarz.

Doktor Fiałek odwołuje się tu do swoich doświadczeń medycznych w dziedzinie reumatologii. Podkreśla, że przed pandemią nigdy nie było problemów z umieszczeniem pacjenta na oddziale szpitalnym, wtedy gdy ten potrzebował pilnej diagnostyki i leczenia zachowawczego.

- Teraz pacjenci wielokrotnie odmawiają mi leczenia szpitalnego, w obawie przed potencjalnym zarażeniem nowym koronawirusem. To niestety doprowadza do tego, że my ambulatoryjnie nie jesteśmy w stanie odpowiednio szybko ich zdiagnozować i wdrożyć właściwego leczenia. Tym samym nie trafiamy w tak zwane okno terapeutyczne, a to czyni wielką szkodę dla pacjenta - tłumaczy lekarz.

Ludzie, bojąc się COVID-19 unikają szpitali, próbują się leczyć na własną rękę, a to niestety często prowadzi do niepełnosprawności czy zgonu.

Kolejki do kostnic i na cmentarze? To mit

Znaczący wzrost liczby zgonów ma odzwierciedlenie nie tylko w statystykach urzędów stanu cywilnego. Od kilku miesięcy dużo więcej pracy mają zakłady pogrzebowe.

- Rzeczywiście, przyrost liczby pogrzebów jest wyraźny. Pogłoski o kolejkach do kaplic przedpogrzebowych i kostnic są jednak mocno przesadzone. Owszem, zdarzają się takie sytuacje, ale nie wpływają one znacząco na terminy realizacji pochówków – mówi Katarzyna Zając-Sobczyk z Zakładu Pogrzebowego Orcus w Rybniku.

Jak wyjaśnia Katarzyna Zając-Sobczyk, opóźnienia w pochówkach zmarłych w ostatnich miesiącach wynikają raczej z innych przyczyn: kwarantanny rodziny zmarłego czy trudności z przyjazdem do kraju osób z zagranicy.

Pogrzeby zmarłych na covid – jakie przepisy?

Pandemia koronawirusa i związane z nią przepisy sanitarne stawiają przed firmami pogrzebowymi nowe wyzwania. Chodzi głównie o odbiór zwłok osób, które zmarły na COVID-19. Pracownicy zakładów pogrzebowych muszą zachować szczególne środki ostrożności, stosując specjalne kombinezony i maski.

Katarzyna Zając-Sobczyk dementuje informację, że zwłoki osób zmarłych na COVID-19 muszą zostać poddane procesowi kremacji. Ma jednak swoje zdanie na ten temat.

- Zwłoki osób zmarłych na koronawirusa mogą albo zostać poddane procesowi kremacji, albo zostać pochowane w trumnie w specjalnych, szczelnych workach. Uważam jednak, że z powodów higieniczno-sanitarnych kremacja zwłok w takich przypadkach powinna być obligatoryjna – uważa właścicielka firmy Orcus.

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 5

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.