zamknij

Wiadomości

Śmierć Jacka Hrycia - czy lekarz mógł uratować jastrzębianina?

2019-04-11, Autor: Agnieszka Pawlas (ap)

Podczas ratowania życia Jacka Hrycia z Jastrzębia-Zdroju popełniono błędy! Tak wynika z zeznań biegłego z zakresu ratownictwa medycznego. Czy przesłuchanie Piotra Dźwigońskiego wpłynie na wyroki wobec oskarżonych?

10 kwietnia w Rybniku po raz kolejny stawili się: Dawid K., Przemysław K., jego kuzyn Artur L, Łukasz K. i Paweł Sz. oraz ich obrońcy. Po stronie oskarżycieli zasiedli prokurator Wojciech Zieliński wraz z wdową Moniką Hryć. Udział w rozprawie wzięły również rodziny i partnerki oskarżonych. Rozprawę poprowadził sędzia Ryszard Furman.

Reklama

Podczas ostatniej rozprawy sędzia dopuścił wniosek o przesłuchanie biegłego z zakresu ratownictwa medycznego. >>> Sędzia powołuje biegłego lekarza. Dlaczego ? <<<. Oskarżeni podczas przeprowadzanych wizji lokalnych twierdzili, że do momentu przyjazdu karetki, poszkodowany oddychał. Obrońcy sugerowali, że mogło dojść także do błędnego rozpoznania medycznego.

Piotr Dźwigoński to ratownik medyczny z 11-letnim doświadczeniem. Biegły pracuje w pogotowiu ratunkowym w Oświęcimiu i w szpitalu w Bielsku-Białej.

- Po zapoznaniu się z dokumentacją, mam pewne zastrzeżenia co do pomocy udzielonej pokrzywdzonemu - zaczął przesłuchanie biegły. - Czytając kartę zlecenia wyjazdu zespołu medycznego, dopatrzyłem się nieścisłości. W karcie zapisano pobity bez kontaktu". Dyspozytor powinien z góry założyć, że jest to wezwanie do osoby nieprzytomnej, a nie do osoby pod wpływem alkoholu - powiedział Piotr Dźwigoński.

W związku z tym, zastrzeżenia budzi kod wyjazdu karetki. Zastosowano K2. W ocenie przesłuchiwanego powinien być K1, a więc karetka powinna przybyć na sygnale. Przesłanką do tego mógł być chociaż fakt, że do zdarzenia doszło w miejscu publicznym.

Według standardów ratowniczych przyjmuje się, że karetka na sygnale jedzie 1 km/1min. Czas ten nie może być przekroczony. Przesłuchiwany wskazuje, że  karetka w tym przypadku jechała o ok. 3-4 min za długo.

- Wyjazd był we wczesnych godzinach porannych, założyć więc możemy, że ruch na drodze nie był bardzo intensywny. Jeżeli karetka jedzie bez sygnałów, musi dostosować się do przepisów ruchu drogowego i dozwolonej prędkości. Jeśli natomiast interweniuje na sygnale, ograniczenia nie obowiązują - mówi ratownik medyczny.

Jak informuje biegły, wyróżniamy dwa rodzaje zespołów karetek. Zespół podstawowy, gdzie w interwencji udział bierze ratownik medyczny i zespół specjalistyczny, w którym dowodzi" lekarz. W tym przypadku karetka jechała z lekarzem.

- Jeżeli osobą nadzorującą pracę w karetce jest ratownik medyczny, musi on się ściśle trzymać procedur i protokołów. Lekarz natomiast może odstąpić od procedur, kierując się np. doświadczeniem, ale bierze za to całkowitą odpowiedzialność - tłumaczył Piotr Dźwigoński.

Lekarz, który przybył na wezwanie, zastał poszkodowanego w pozycji bocznej w kałuży krwi. Odwrócił go, zbadał, zauważył szerokie źrenice, stwierdził zgon i zostawił Jacka Hrycia ułożonego na plecach. Jako przyczynę zgony ustalił pęknięcie podstawy czaszki.

- Zespół w pierwszej kolejności powinien zapytać świadków, kiedy poszkodowany przestał oddychać. Pęknięcie podstawy czaszki nie zawsze jest śmiertelne. Lekarz powinien przystąpić do resuscytacji oddechowo-krążeniowej - powiedział ratownik medyczny.

Według Europejskiej Rady Resuscytacji akcja reanimacji powinna trwać nie krócej niż 20 minut. W czasie walki z udrożnieniem dróg oddechowych pacjentowi podaje się adrenalinę. W tym przypadku nie doszło do tej walki.

- Mogę przypuszczać, że przyczyną zgonu, było zachłyśnięcie się krwią - stwierdził biegły. - Nie wykluczam, że w tym przypadku można było przywrócić akcję życiową, wszystko zależy od czasu ile trwało zatrzymanie serca - dodaje Piotr Dźwigoński.

Być może lekarz zbyt pochopnie ocenił stan poszkodowanego. Szerokie źrenice wskazują śmierć mózgową, ale nie mogą być podstawą do zaprzestania walki no życie. Tym bardziej że w karetkach specjalistycznych znajduje się odpowiedni sprzęt, by reanimacja się odbyła. - Ja na miejscu lekarza podjąłbym akcję resuscytację - skwitował ratownik medyczny.

Jak zeznania biegłego wpłyną na wyroki wobec oskarżonych? Przekonamy się 21 maja, bo właśnie na wtedy zarządzono kolejną rozprawę w związku ze śmiercią Jacka Hrycia. Obrońcy już  wystosowali wnioski o wypuszczenie oskrażonych z aresztu. Wnioski zostaną rozpatrzone w najbliższych dniach. 

Przypomnijmy, do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę, 4 czerwca 2017 roku. 28-letni Jacek Hryć z kolegą wyszli z dyskoteki i natknęli się na pięciu mężczyzn. Pomiędzy grupami doszło do konfliktu, wskutek którego jastrzębianin został śmiertelnie pobity. Kolega Jacka zdołał uciec.

Czterem sprawcom postawiono zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 10 lat więzienia. Natomiast jednej osobie zmieniono zarzut na zabójstwo, za co grozi od 8 do 25 lat więzienia, lub dożywocie. >>>Prokurator zmienia zarzut na zabójstwo <<<

Oceń publikację: + 1 + 14 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~malysz1962 2019-04-11 13:02:38

    Artykuły macie ciekawe ale sposób w jaki jest to napisane (m.in. łączone wyrazy, przyimki, zaimki itp.) powoduje, że strasznie źle się to czyta. Pozdrawiam Redakcję.

    4 0
  • ~czytelniczka 2019-04-11 13:39:59

    To się porobiło.... oby zapadł sprawiedliwy wyrok!

    9 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.