zamknij

Wywiady

Hokej jest całym moim życiem

- Nie wyobrażam sobie, że mógłbym robić cokolwiek innego. Kilka lat temu miałem poważną kontuzję kręgosłupa i nie grałem prawie przez cały sezon. Miałem wtedy 19-20 lat i załamałem się psychicznie.

 

- mówi Kamil Kosowski, bramkarz w JKH GKS Jastrzębie.

 

Redakcja: Jak zaczęła się twoja przygoda z hokejem?

 

Kamil Kosowski: Wszystko zaczęło się, gdy miałem osiem lat. W ramach szkolnych zajęć z wychowania fizycznego chodziliśmy na lodowisko. Nasi opiekunowie uczyli nas jazdy na łyżwach. Trenerzy z klubu widzieli w nas potencjał i zaproponowali grę w drużynie. Pomysł bardzo mi się spodobał i zapytałem rodziców o zgodę. Moja mama była temu trochę przeciwna. Bała się, że dla małego chłopca taki sport będzie niebezpieczny. Tata od razu był za tym, żebym zaczął trenować. Mama w końcu też dała się przekonać i tak to wszystko się zaczęło.

 

Kiedy odkryto twój talent bramkarski?

 

Na początku przez pół sezonu byłem zawodnikiem. Szybko okazało się, że się do tego nie nadaję. Trener z tatą postanowili, że spróbują postawić mnie na bramce. Spodobało mi się to i tak zostało do dzisiaj.

 

Ile czasu musisz poświęcać na treningi, żeby być w dobrej formie?

 

Ćwiczymy codziennie. Trening na lodzie zazwyczaj trwa około godzinę i dwadzieścia minut. Przed lodem idziemy na siłownię lub pobiegać i porozciągać się. Zazwyczaj trwa to 30 minut. Po treningu też idziemy gdzieś poćwiczyć. Wszystko zależy od zawodnika i tego, czego akurat potrzebuje. Codziennie trenuję przez około dwie i pół godziny. Jestem bramkarzem, czyli w drużynie postacią indywidualną. Dlatego potrzebuję dodatkowych treningów z trenerem bramkarskim. W czasie wakacji i w minionym sezonie spotykałem się dwa razy w tygodniu z trenerem, który obecnie jest w  HC Lev Praga. Teraz siłą rzeczy nie mogę już z nim trenować.

 

HC Lev Praga to drużyna w której latem byłeś na testach. Czy tamtejszy poziom hokeja daleko odbiega od tego, co możemy obserwować w Polsce?

 

Porównam to do jazdy samochodem. To tak, jakby ktoś jeździł seicento i przesiadł się do najnowszego modelu audi. Miałem okazję przez dwa tygodnie uczestniczyć w przygotowaniach i otworzyło mi to oczy i było bardzo cennym doświadczeniem. Mogę porównać to, co jest w Polsce z tym, co może być osiągalne. Uważamy się za zawodowców, lecz nie oszukujmy się – to co reprezentujemy jest hokejem półzawodowym. Tam jest inny świat, treningi i podejście samych zawodników. Panuje ogromna konkurencja. Na jedno miejsce jest kilkunastu zawodników. Zaskoczyło mnie też to, że 80 procent zawodników miało przeszłość w NHL. Zawsze myślałem, że to są ludzie chodzący z nosami w górze. Okazało się, że są bardzo sympatyczni i z wszystkimi można normalnie porozmawiać i pożartować. To fajni koledzy w szatni i poza nią, a na lodzie bardzo wartościowi zawodnicy.

 

Jesteś jednym z najlepszych polskich zawodników. Czy z tego powodu czujesz szczególną presję?

 

Na pewno, bo gra w Ekstraklasie wiąże się z dużą presją. Tym bardziej, że jest to pozycja bramkarza. Wszyscy zwracają uwagę na to, jak bronię. Gdy jest dobrze, to chwalą, a jeśli nie, to krytykują. Dobra gra wymaga ciężkiej pracy. A miałem też okresy, gdy grałem źle. Na dzień dzisiejszy bardzo cieszy mnie, że trener widzi mnie w kadrze.

 

W grudniu wspólnie z drużyną zdobyłeś Puchar Polski. Co czułeś, gdy byłeś pewny, że będzie wasz?

 

Wychodziliśmy na mecz z nastawieniem, że musimy go wygrać. Wiedzieliśmy, że gramy z Sanokiem, czyli z najlepszą drużyną w Polsce. Byłem tym wszystkim strasznie podekscytowany i szczerze powiedziawszy to bałem się końcowych minut. Często w sezonie bywało tak, że przegrywaliśmy dosłownie w ostatnich momentach. W pamięci szczególnie utkwił mi moment, gdy było 30 sekund do końca i nasz kapitan Maciej Urbanowicz przejął krążek w rogu lodowiska. Wiedziałem już wtedy, że Sanok nam tego meczu nie odbierze. W tym momencie przyszedł luz, a po końcowym gwizdku prawdziwa euforia.

 

Czy mecz z Sanokiem należał do tych najtrudniejszych?

 

Na pewno był to cięższy mecz niż z Tychami. Przez wszystkie trzy tercje na zmianę przeważaliśmy. Sanok miał więcej akcji w pierwszej tercji, my w drugiej, w trzeciej też mieliśmy większą przewagę, choć nasi rywale też mieli kilka dogodnych sytuacji. Przyznam, że mieliśmy trochę szczęścia. Choć chciałbym dodać, że byliśmy dobrze ułożeni i graliśmy taktycznie oraz spokojnie swój hokej. Nie szliśmy niepotrzebnie do przodu. Czuliśmy z całym sztabem szkoleniowym, że jesteśmy dobrze przygotowani do spotkania.

 

Gdy z tobą rozmawiam, to można wyczuć, że hokej to twoja pasja. Czy mógłbyś robić w życiu coś innego?

 

Nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy, że mógłbym robić cokolwiek innego. Kilka lat temu miałem poważną kontuzję kręgosłupa i nie grałem prawie przez cały sezon. Miałem wtedy 19-20 lat i załamałem się psychicznie. Mało który lekarz dawał mi szansę powrotu na lód. Tym bardziej się cieszę, że mogę uprawiać sport, który po prostu kocham. Gram w hokeja już od 17 lat. Moja rodzina i znajomi wiedzą, ze hokej znaczy dla mnie bardzo wiele.

 

Jakie masz plany na ten rok?

 

Przede wszystkim chciałbym zdobyć ze swoją drużyną upragniony medal. Nie czekoladowy, jak zawsze bywało, tylko prawdziwy brązowy lub srebrny o złocie już nawet nie mówię. To chyba mój podstawowy cel. Natomiast jeśli chodzi o sprawy osobiste, to chciałbym bez kontuzji i z dobrym humorem zakończyć ten sezon.

 

Jakie jest twoje największe marzenie?

 

Chciałbym pojechać do  Kanady, czyli kraju, który zapoczątkował grę w hokeja. Mam nadzieję, że kiedyś się to spełni.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Rozmawiała Patrycja Wróblewska-Wojda

 

Kamil Kosowski – ma 26 lat, jest bramkarzem JKH GKS Jastrzębie. Reprezentant Polski. W sezonie 2011/2012 zdobył Złoty Kij. Uwielbia sporty ekstremalne, lecz z uwagi na możliwą kontuzję, rzadko je uprawia.

 

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (6):
  • ~Adrianna 2013-01-15 20:08:02

    Zawodnik dobry choć bywają chwile słabości,fajny miły kolega,dla dziewczyn męska dz***a ale mimo to szacunek mam wielki do tego jak gra i że hokejowi jest chociaż wierny tak 3maj:)

    3 0
  • ~902ania 2013-01-19 09:27:15

    Nie wiem skąd masz takie informacje, że Jego stosunek do kobiet jest taki, ale ja znam Go osobiście - spotyka się od ponad roku z moją przyjaciółką i są szczęśliwi, bardzo zakochani oraz tak opiekuńczego mężczyzny życzę każdej kobiecie. Wiadomo, że życie ze sportowcem nie należy do łatwych i bezstresowych. Ponadto tu głosujemy na człowieka roku i nie należy w taki sposób się wypowiadać jak nie zna się tej osoby dość dobrze, albo jeśli to jakaś niespełniona miłość :-).

    0 0
  • ~Adrianna 2013-01-19 16:47:29

    :)

    0 0
  • ~Adrianna 2013-01-19 16:52:22

    Znam go od 6 lat:) i zdradzał wszystkie swoje dziewczyny Magde Justyne Klaudie tez:) oczywiscie Jemu wszystko sie upiecze zal Mi tylko tych dziewczyn bo sa mu wierne oddane a On sie bawi na prawo i lewo:) niespelniona milosc?z kims takim?nie obrazaj Mnie:) Sportowcem jest super kolega tez tylko drażni Mnie to że ktoś taki moze byc nominowany do nagrody czlowiek roku litosci ale szczescia zycze:)

    1 0
  • ~Madziaaaa 2013-04-14 21:55:36

    Adrianna Święta prawda!:) No niestety, to jakaś pomyłka z tym chłopakiem! a TY skoro jesteś jej koleżanką, to radze zebys Klaudie uświadomiła. A Panowie jeśli każdy sportowiec jest taki, to 'SPOKO', kolega nieźle psuje Wam opinie. :))

    0 0
  • ~Madziaaaa 2013-04-14 21:57:29

    i poraz kolejny napisze : powienin powstać film ' Och Kamil' - :D

    1 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuJastrzebie.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuJastrzebie.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy weźmiesz udział w wyborach samorządowych 21 października?




Oddanych głosów: 132