zamknij

Wiadomości

Co słychać u byłego prezydenta Mariana Janeckiego?

2015-04-13, Autor: Patrycja Wróblewska-Wojda
Minęły już cztery miesiące odkąd doszło do zmiany na stanowisku prezydenta Jastrzębia-Zdroju. Po 12 latach z urzędem pożegnał się Marian Janecki. Postanowiliśmy sprawdzić, co słychać u byłego włodarza oraz zapytać o plany na przyszłość.

Reklama

Po przegranych wyborach Marian Janecki wrócił do nauczania historii w Zespole Szkół nr 6, z której został oddelegowany 16 lat temu. Przyznaje, że jest mu tam bardzo dobrze, bo rewelacyjnie pracuje się z młodzieżą, która jest świadoma i chętna do dyskusji. - Trochę ubolewam nad tym, że w porównaniu z tym co było przed laty, dziś ilość godzin lekcji historii jest bardzo okrojona. Niestety nie pomaga to w wychowywaniu młodych patriotów – twierdzi.

Były prezydent ma teraz wreszcie czas na odpoczynek. Przyznaje, że bardzo brakowało mu tego przez ostatnie 16 lat. - Z przegranych wyborów najbardziej cieszy się moja żona - teraz możemy spędzić ze sobą znacznie więcej czasu. Zawsze byliśmy zżytą rodziną i szczególnie brakowało nam wspólnych weekendów.  Moją ogromną pasją jest ogród i już nie mogę się doczekać na piękną pogodę. Ogród jest duży, więc roboty też mam w nim mnóstwo – mówi.

Choć w kampanii wyborczej nie zabrakło negatywnych elementów, to Marian Janecki spotyka się z serdecznością ze strony mieszkańców. - Ludzie mnie zatrzymują, by porozmawiać, wymienić poglądy i to bardzo cieszy. Czasem odwiedzam też magistrat. Jednak staram się nie robić tego zbyt często, by nie stawiać moich byłych pracowników w niezręcznej sytuacji. Wielu z nich przywiązało się do mnie, ale teraz mają nowego szefa i muszą wypełniać jego polecenia – opowiada.

Zdaniem byłego prezydenta w ostatnich latach udało się przeprowadzić wiele kluczowych inwestycji, które bardzo ułatwiły życie mieszkańcom. Wcześniej nie było porządnych dróg, ani nawet sklepów. Marian Janecki cieszy się też, że niektóre inwestycje - których on już nie zdążył zrealizować – będą musiały wykonać nowe władze miasta. Mowa m.in. o małym rynku w Zdroju i przebudowie ul. Witczaka.

Zapytany o działania nowych władz miasta mówi, że Anna Hetman otoczyła się zbyt dużą ilością osób niemających doświadczenia. - Idea jest taka, że jeśli zatrudniam sobie doradcę, to chcę by wspierał mnie swoją wiedzą tam, gdzie ja czegoś nie wiem. A tymczasem cała ekipa dopiero uczy się samorządu. Niepotrzebne jest też mnożenie bytów ponad potrzebę i tworzenie aparatu władzy. Obecnie jest dwóch zastępców, trzech doradców i asystentka. Ja miałem tylko zastępcę i jednego doradcę. Po latach mogę spokojnie powiedzieć, że w zupełności to wystarczyło – uważa.

Negatywnie ocenia też bierność nowej prezydent podczas strajków w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. – Obawiam się, że nie do końca odcięła się od szyldu partyjnego spod jakiego startowała w wyborach. Owszem są różne sytuacje, ale to prezydent powinien być liderem, który przejmie na siebie ciężar mediacji i załagodzenia sporu.  Dla niego to mieszkańcy, a nie partia powinni być wartością nadrzędną. Tego tu niestety zabrakło – ocenia.

Doświadczony samorządowiec być może swoją przyszłość będzie chciał związać z polityką, ale niekoniecznie już z samorządem. Przyznaje, że na razie nie podjęto żadnych decyzji co do jego udziału w wyborach do Senatu. Na razie nie chce też niczego deklarować, bo sam przekonał się, że życie pisze różne scenariusze. – Osobiście przekonałem się, że w życiu nie można być niczego w 100 procentach pewnym. Dziś mogę w pełni odpocząć, a co będzie za jakiś czas? Tego nie wiem – ucina.

Całą rozmowę z Marianem Janeckim można przeczytać w Wywiadzie Tygodnia.  

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.