zamknij

Wiadomości

Jastrzębie musi zwrócić 4,4 mln złotych. Wszystkiemu winne niespójne przepisy

2015-11-23, Autor: pww
Rozbieżność specyfiki języka naukowego i medycznego z zapisami ustawy o systemie oświaty spowodowały, a także niespójne przepisy sprawiły, że wiele gmin, w tym także nasze miasto, musi zwrócić część subwencji oświatowej.

Reklama

Od kilku lat w całej Polsce trwają kontrole szkół pod kątem naliczania subwencji oświatowej. Wykazały one nieprawidłowości polegające na błędnym przyjęciu do Systemu Informacji Oświatowej danych wynikających z orzeczeń.

W 2013 roku Jastrzębie-Zdrój wykonało audyt w placówkach, do których uczęszczają dzieci z orzeczeniami do kształcenia specjalnego. Z kolei w grudniu 2014 r. i styczniu 2015 r. Urząd Kontroli Skarbowej objął kontrolą w naszym mieście 16 placówek, w których uczą się dzieci z orzeczeniami oraz te, w których tworzone są klasy sportowe. 

W wyniku kontroli dwóch lat budżetowych (2011 i 2012) stwierdzono nieprawidłowości, powodujące zawyżenie subwencji o 4,4 mln zł. Taką kwotę, po otrzymaniu decyzji, miasto będzie musiało zwrócić do Ministerstwa Finansów. To nie problem tylko naszego miasta, bowiem borykają się z nim również inne samorządy.

 - Gdyby pokusić się o poszukanie winnego, to należałoby tu wskazać zarówno dyrektorów szkół, dyrektorów poradni psychologiczno-pedagogicznych jak i organ prowadzący. Dodatkowo trzeba wyraźnie podkreślić, że niespójność przepisów prawa, rozbieżność specyfiki języka naukowego i medycznego z zapisami ustawy o systemie oświaty, która określa rodzaj niepełnosprawności, miała duży wpływ na takie a nie inne kwalifikacje wag – wyjaśnia Anna Hetman, prezydent miasta.

W orzeczeniach wpisywane były np. takie niepełnosprawności jak MPD – co każdy lekarz i pedagog oraz dyrektor interpretuje jako niepełnosprawność ruchową, bo tak jest. Ustawa o systemie oświaty mówi wyłącznie o niepełnosprawności ruchowej. Innym przykładem jest zespół Downa, który często podawany był jako niepełnosprawność, a ustawa nie przewiduje takiej niepełnosprawności, tylko upośledzenie umysłowe.

- Każdy pracujący z osobami niepełnosprawnymi wie, że te osoby mają upośledzenie, a jakie, to już powinna wskazać poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Absurdem jest już to, że dziecko, które w pierwszym etapie edukacyjnym (klasy I-III) miało w orzeczeniu wpisaną niepełnosprawność sprzężoną (UR), w drugim etapie już tylko upośledzenie, chociaż w klasie IV nadal jest dzieckiem upośledzonym i niepełnosprawnym ruchowo, bo od urodzenia nie chodzi, nie mówi, tylko leży i jest przewożone w wózku, a porozumiewa się za pomocą piktogramów – tłumaczy prezydent miasta.

Kto rzeczywiście zawinił? Kłóci się tu prawo z logiką i zdrowym rozsądkiem. Dyrektor mając orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, odnosił się do całej jego treści, tj. do diagnozy, rozstrzygnięcia, uzasadnienia i zaleceń. Dla niego najważniejsze jest dziecko i  wykazując dane w Systemu Informacji Oświatowej kierował się szeroką znajomością jego sytuacji. Natomiast dla Urzędu Kontroli Skarbowej najważniejsze jest rozstrzygnięcie. Dla kontrolującego liczy się dokument bez konieczności uznawania specyfiki danej niepełnosprawności konkretnego dziecka.

Część subwencji miasto musi też zwrócić ze względu na stwierdzone uchybienia polegające na wykazaniu w SIO jako klas sportowych klas, które nie spełniały warunków wymaganych przepisami prawa.

- Całość można porównać do sytuacji z podatkiem od budowli podziemnych. Brak spójności i precyzyjności prawa, sprzeczne decyzje SKO i orzeczenia sądu to problemy, które dotykają wszystkich samorządów i z którymi te muszą sobie radzić. Przepisy bywają niespójne, a z ich interpretacją miewają problemy nawet prawnicy – wyjaśnia prezydent Anna Hetman. 

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.