zamknij

Wiadomości

Jest młoda, piękna, utalentowana. Jednak jej pięści budzą przerażenie

2014-09-01, Autor: Patrycja Wróblewska-Wojda
- Nie wiem jaka jestem, każdy odbiera mnie inaczej. Wydaje mi się, że jestem konsekwentna, ale nie we wszystkim. Nie lubię chodzić pod parasolem. Zawsze zabieram wszystkie ręczniki z łazienki i tata wtedy mówi, że córeczka wróciła do domu. No i uwielbiam robić na złość mamie. A tak poza tym, to jestem zwyczajną nastolatką - mówi o sobie 18-letnia Wiktoria Sądej, jedna z najlepszych pięści arek młodego pokolenia.

Reklama

Piękna jastrzębianka swoją przygodę z boksem rozpoczęła 6 lat temu po kontuzji, jaka wykluczyła ją z trenowania Taekwondo.– Od najmłodszych lat interesowały mnie sporty walki. Trenując wcześniejszą dyscyplinę odnosiłam sukcesy. Wtedy też przekonałam się, że mam w sobie ogromnego ducha walki, a każdy kolejny medal działał na mnie jak narkotyk. Ciągle chciałam więcej – wyjaśnia Wiktoria Sądej.

Młoda zawodniczka zasiliła szeregi BKS Jastrzębie. Może pochwalić się m.in. złotymi medalami zdobytymi na Mistrzostwach Polski w 2012, 2013 i 2014 roku, srebrnymi na Mistrzostwach Europy w 2012 i 2014 roku, odebrała też dyplom od Ministra Sportu i Turystyki za zdobycie srebrnego medalu w MME Włochy . – Gdy zaczynałam trenować, to zainteresowanie boksem kobiet było niewielkie. Teraz jadąc na mistrzostwa trzeba stoczyć wiele walk, by dojść do finału i ostatecznie odnieść sukces – mówi pięściarka.

18-latka zdradza, że jej najmocniejszą stroną jest psychika, wytrzymałość, ambicja i determinacja. Natomiast musi popracować nad systematycznością i techniką. – Najtrudniejsza dla mnie nie jest walka, ale przygotowanie do niej. To droga, którą trzeba przejść z pełnym zaangażowaniem i w pocie czoła. Ale na samym końcu tej wędrówki jest szczęście i satysfakcja – opowiada mistrzyni.

Walcząc nie nastawia się na nokaut. Może o tym pomyśleć dopiero, gdy ma znaczną przewagę. Twierdzi, że nigdy nie można lekceważyć przeciwnika. - Nastawienie się przed walką na nokaut zawęża nasze pole widzenia. Nie ma wtedy rozsądku, nie idziemy schematem - obrona, atak, kiwka. Głowa nie przyjmuje bodźców i wskazówek od trenera, jej uwaga skupia się na nokaucie, zamiast na zadaniu które mamy zrealizować – zdradza Wiktoria.

Od pewnego czasu Wiktoria mieszka, uczy się i trenuje w Szczecinie. Przyznaje, że jej życie znacznie różni się od tego, jakie wiodą jej rówieśnicy. – Zazdroszczę moim znajomym, gdy ja pakuję torbę na trening, a oni razem gdzieś wychodzą. Bywa, że przychodzą chwile zwątpienia. Wtedy układam sobie wszystko w głowie i dochodzę do wniosku, że mimo wszystko kocham i chcę dalej robić to, co robię– mówi Wiktoria Sądej.

O marzeniach nie chce mówić, bo wtedy mogą się nie spełnić. Ale zależy jej na tym samym, na czym zależy wszystkim sportowcom.

Więcej o boksie, sukcesach i życiu Wiktorii można dowiedzieć się z Wywiadu Tygodnia.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.