zamknij

Wiadomości

Mieszkańcy Bzia walczą o to, by nie mieszkać w sąsiedztwie prawie 10 tysięcy kur

2017-09-14, Autor: Patrycja Wróblewska-Wojda

Od kilku lat mieszkańcy Bzie walczą z inwestorem, który przy ul. Rolniczej, w bliskim sąsiedztwie domów jednorodzinnych, zamierza założyć kurzą fermę. Obawiają się nie tyle nieprzyjemnych zapachów, co szkodliwych substancji towarzyszących tego typu hodowli. 

Reklama

Wszystko zaczęło się w 2011 roku

O inwestycji planowanej w Bziu zrobiło się głośno w 2011 roku, gdy inwestor uzyskał pozwolenie z jastrzębskiego magistratu na przekształcenie nowej hali magazynowej w kurnik, w którym zamierzał hodować 32 tys. brojlerów. Rok później stworzono raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko, w którym mieszkańcy dopatrzyli się szeregu nieprawidłowości. Mieszkańcy odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach, które zdecydowało się uchylić decyzję i nakazało magistratowi ponowne rozpatrzenie. Następnie wydano decyzję środowiskową od której odwołali się mieszkańcy i znów przyznano im rację.

W 2015 roku inwestor zmienił sposób działania. Zwrócił się do magistratu o pozwolenie na przekształcenie hali magazynowej w kurnik, w którym hodować zamierzał 9750 brojlerów. Prezydent wyraziła zgodę, ale po kolejnej interwencji mieszkańców, wojewoda uchylił decyzję. Inwestorzy zaskarżyli decyzję wojewody, a sprawa toczy się obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.

Plan zagospodarowania przestrzennego

Protesty przybrały na sile, gdy okazało się, że prowadzone są prace nad zmianą planu zagospodarowania przestrzennego na spornym terenie. – Nie zgadzamy się, żeby w bliskim sąsiedztwie naszych nieruchomości powstały kurniki. Niedaleko jest piekarnia, szkoła i ośrodek zdrowia. Powstanie ogromnej ilości pomiotu kurzego będzie stanowić zagrożenie mikrobiologiczne dla ludzi i reszty środowiska. Zapylenie, jakie towarzyszyć będzie tej inwestycji będzie miało bezpośredni wpływ na nasze samopoczucie – przekonywała Joanna Przybylska, reprezentantka mieszkańców Bzia.

Kolejnymi argumentami był brak monitoringu emisji gazów i pyłów w fazie eksploatacji kurnika, spadek wartości nieruchomości oraz budowa silosów na zboże emitujących hałas. Hałaśliwa będzie też sama hodowla drobiu. – Inwestor posiada 200 ha ziemi. Niech buduje sobie kurnik, ale nie tam, gdzie mieszkają małe dzieci i osoby starsze, które chcą mieć spokój – dodała jedna z mieszkanek. A z czym zgodziła się radna Alina Chojecka. – Chciałoby się pogodzić interesy inwestora i mieszkańców, więc może uda się zrealizować inwestycję w innym miejscu – proponowała.

„Musimy poznać argumenty każdej strony”

Z kolei radna Małgorzata Filipowicz zastanawia się nad wpływem utylizacji odchodów na środowisko. A także nad ty, skąd inwestor ponosząc ogromne koszty miał pewność, że plan zagospodarowania miejscowego zostanie zmieniony. - Ciekawe czy inwestor wie, ile grunt może przyjąć azotu i co będzie z roślinami, które będą graniczyły z polami, gdzie kurze odchody będą wyrzucane? Ciekawe, czy filtry pochłaniające zapach założy też na ciągnik i przyczepę, jaką odchody będą wywożone? Przecież to spowoduje ogromny smród – mówiła.- Ja jako radna na pewno nie będę głosowała za zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – dodała.

Natomiast Tadeusz Sławik powiedział, że przed głosowaniem musi zastanowić się nad racjami każdej ze stron. – W tamtym miejscu od wielu lat istniał folwark, w którym hodowano zwierzęta.  Osoby decydujące się na budowę domów w sąsiedztwie musiały zdawać sobie z tego sprawę, że kiedyś taka produkcja może tam wrócić. Z drugiej strony rację mają mieszkańcy, bo smród na pewno tam będzie – mówił.

Prezydent stoi za mieszkańcami

Prezydent Anna Hetman powiedziała, że na sprawę trzeba patrzeć z różnej strony. – Jedno jest pewne. Rolą prezydenta jest stanie za mieszkańcami. Obiecuję, że zrobię wszystko, żeby mieszkańcy Bzia byli zadowoleni – obiecała.

Dodajmy, że inwestor – Paweł Gajdzik mimo zaproszenia nie pojawił się na wczorajszej sesji nadzwyczajnej.

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (4):
  • ~auto-bus 2017-09-15
    09:52:40

    4 6

    kurnik nie, ale kurczaki i jajka chcą jeść, pacany.

  • ~czarli_cykor 2017-09-15
    09:54:08

    9 1

    sam jesteś pacan! jeśli produkcja jest uciążliwa dla otoczenia, to musi być odpowiednio izolowana

  • ~rijograf 2017-09-16
    06:51:50

    6 3

    To niech inwestor wróci do starego sposobu użytkowania jak bylo od lat skoro mieszkańcy nie chcą sie przyzwyczajać do nowego zapachu . Przecież kiedyś bylo przyjemnie jak przejeżdżałem obok. Jak był poprzedni zarządca i dawał prace bylo dobrze nikt sie nie odzywał...
    Było sie tam nie budować skoro wiecie o minusach miejsca .
    Ale pewnie działki były w atrakcyjniej cenie .
    Chcecie mieszkać na wsi to nie oczekujcie zapachu kwiatów a jak sie nie podoba to sami sobie dopowiedzcie ....

  • ~Nikita Polska 2017-09-20
    19:45:57

    5 1

    Akurat w tej okolicy znajduje się dużo starszych domów, nie mówiąc o szkole. Dzieci nie będą mogły wyjść na przerwę na zewnątrz, bo nie będzie świeżego powietrza. A jak będzie się można uczyć w klasach, których nawet przewietrzyć nie będzie można.
    I nie prawda, że nikt wcześniej się nie skarżył na "zapachy". Można wszystko robić, byle z głową.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.