zamknij

Wiadomości

Władze Jastrzębia nie są zadowolone ze współpracy z MZK. Czy miasto znów opuści związek?

2016-05-02, Autor: Patrycja Wróblewska-Wojda
Choć od powrotu Jastrzębia-Zdroju do Międzygminnego Związku Komunikacyjnego minęło już kilka miesięcy, to związek w dalszym ciągu funkcjonuje jak przedtem. Budzi to niezadowolenie zarówno władz Jastrzębia, jak i radnych. Zdaniem tych pierwszych najlepszym rozwiązaniem będzie ostateczne opuszczenie MZK i zorganizowanie wszystkiego na własną rękę – łącznie z bezbiletowymi przejazdami. Czy argumenty prezydent przekonają radnych?

Reklama

Ostatnia sesja Rady Miasta Jastrzębie-Zdrój została poświęcona komunikacji miejskiej. Wiceprezydent Janusz Buda przedstawił prezentację. Dowiedzieliśmy się z niej np. o tym, że w 2005 roku dotacja Jastrzębia do komunikacji wynosiła 4,2 mln złotych, a dziesięć lat później już ponad 12 mln złotych. Co ciekawe, przez wszystkie lata nie zmieniła się zbytnio ilość wozokilometrów, a dziś paliwo jest droższe o kilkadziesiąt groszy. Jednak o kilka milionów mniejszy jest dochód z biletów, co członkowie związku muszą zrekompensować.

- Z opracowania ekspertów z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach wynika, że przy wprowadzeniu bezpłatnych biletów na wszystkich liniach wewnętrznych, miasto płaciłoby za komunikację około 14,6 mln złotych. Co istotne dziś, wysokość dopłaty do komunikacji  w przeliczeniu na jednego mieszkańca to 138,90 złotych – mówił wiceprezydent.

Z funkcjonowania MZK i obecnej sytuacji nie są zadowoleni jastrzębscy radni. Okazuje się bowiem, że od momentu wyjścia i ponownego wejścia w związku kompletnie nic się nie zmieniło. Benedykt Lanuszny, dyrektor Biura MZK przyznał, że dopiero dwa tygodnie temu członkowie dostali do przejrzenia propozycje zmian w statucie. Natomiast władze Jastrzębia na wszystkie swoje propozycje otrzymują bardzo lakoniczną odpowiedź.

Zdaniem radnego Szymona Klimczaka (PiS) problemem naszej komunikacji miejskiej jest to, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. – Mamy do czynienia z grą interesów, a nie ma ludzi, którzy poprowadziliby w kierunku dobrych zmian. Liderów potrafiących z jednej strony coś oddać i odpuścić, a z drugiej zaskarbić sobie życzliwość od ludzi – zauważył.

Roman Foksowicz (PO) podkreślił, że komunikacja w mieście nie jest sprawna, ani tania, a jeden projekt problemu nie załatwi. - Jako największy płatnik i usługobiorca oczekuję współpracy ze strony zarządu, doradztwa w kwestiach komunikacji i realizacji pomysłów korzystnych dla mieszkańców Jastrzębia. Tymczasem mam wrażenie, że mieszkańców i władze miasta traktuje się na zasadzie „płaćcie i odczepcie się. My tu robimy komunikację”. To MZK jest dla mieszkańców, a nie na odwrót. Wszystko wokół się zmienia, tylko nie funkcjonowanie MZK – grzmiał z mównicy.

Z kolei Tadeusz Sławik (PiS) powiedział, że za wszystkie problemy nie można winić wyłącznie zarządu MZK. Jego zdaniem najważniejszy jest dialog przy stole z pozostałymi gminami członkowskimi i przekonanie do swoich argumentów. - Mam uwagi do MZK, ale jeśli nie oni, to co? Długo czekaliśmy na konkretne propozycję – alternatywę ze strony władz Jastrzębia. Niestety nie doczekaliśmy się, więc nie mogliśmy podjąć innej decyzji. Apeluję do prezydentów o inne postrzeganie MZK i dążenie do stopniowych zmian. W tym momencie to dobra wola jest najbardziej potrzebna – apelował radny.

Prezydent Anna Hetman uważa, że Jastrzębie-Zdrój w dalszym ciągu powinno dążyć do bezbiletowej komunikacji. O pomoc poproszono zarząd MZK. Jedyną otrzymaną propozycją było wprowadzanie darmowych przejazdów dla młodzieży i studentów. Natomiast w przypadku pozostałych grup społecznych usłyszano, że „się nie da”. – Bezbiletową komunikację dla wszystkich i na wszystkich liniach bezpiecznie można wprowadzić w miastach poniżej 50 tysięcy mieszkańców. Gdy miasto jest większe, to można wprowadzić bezpłatne elementy, ale na więcej nie pozwala układ komunikacyjny. Poza tym darmowe przejazdy wiążą się z większym natłokiem pasażerów, a za tym idzie szybsze niszczenie autobusów – przekonywał Daniel Wawrzyczek, szef MZK. – W Żorach nie oszczędziliśmy na wprowadzeniu bezbiletowej komunikacji. Dziś dopłacamy więcej niż w 2014 roku, bo nikt nie będzie pokrywał za nas różnic – dodał.

Włodarze Jastrzębia uważają, że postawa związku jest karygodna, a miasto powinno zacząć dbać wyłącznie o własny interes.

- To w MZK pracują ludzie, którzy najlepiej znają się na komunikacji. Płacąc im ponad 12 mln złotych oczekujemy, że przygotują dla nas takie propozycje komunikacji, jaka nas zadowolą. Dlaczego mamy wydawać kolejne środki i płacić komuś, by wykonał za związek całą robotę? Co chwilę słyszymy, że Jastrzębie jest dla związku takie ważne, to dlaczego nie widać tego na co dzień? – pytała prezydent. – Jeśli nic się nie zmieni, to na pewno nie będziemy czekać z założonymi rękami i nie pozwolimy się nadal wykorzystywać. Niestety pozostałym członkom związku nasz los jest obojętny, więc dlaczego to my mamy się przejmować innymi? Z wszystkich przeprowadzonych w ostatnim czasie ekspertyz wynika, że wyłącznie za nasze przejazdy powinniśmy płacić niecałe 10 mln złotych – dodaje.

Czy to oznacza, że Jastrzębie znów wystąpi z MZK? – Jeżeli nic się nie zmieni, to taki temat się pojawi. Nie wiem, jak to się skończy, bo nasza rada jest nieprzewidywalna. Mam bardzo mocne argumenty, więc radni będą musieli się jasno określić – tłumaczy prezydent Hetman. – Gdyby w zeszłym roku nie zmieniono decyzji, to mieszkańcy za darmo mogliby jeździć już w tym roku – powiedziała. 

A jakie jest Wasze zdanie? Czy Jastrzębie-Zdrój powinno pozostać w MZK?

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Bastek00 2016-05-02
    14:56:04

    8 0

    Moje zdanie jest nie zmienne - Miasto powinno w trybie pilnym wystąpić z tego Związku MZK - i zorganizować swoja własną komunikacje i z taryfa dla Mieszkańców za 0 zł !!

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.